Sztandarowy program wspierający rodziny naszego łaskawie panującego rządu Jarosława Kaczyńskiego, to najlepsze co mogło się przytrafić naszemu państwu. W całej aż nadto widocznej niekompetencji posłów i ministrów PiS, 500+ jawi się jako fatalna pomyłka, populistyczna obietnica, która może stać się symbolem początku egalitaryzmu społecznego w Polsce. W idealnej sytuacji 500+ należy się każdemu i powinno przyjąć formę bezwarunkowego dochodu podstawowego: biednemu, bogatemu, spijaczonej patologii, nieletniej matce, której nikt nie był łaskawie opowiedzieć o antykoncepcji i tej która została zgwałcona przez brata swojego ojczyma, konkubenta matki, i nastolatce z dobrej rodziny, która wpadła zupełnie przez przypadek.
Nie będę zaskoczony, jeśli po kilku latach trwania tego programu wszystkim się polepszy – rodzina wydająca kilkaset złotych więcej każdego miesiąca, to zwiększone dochody dla sklepów i wszelkich usługodawców, to kilkaset więcej złotych pomnożonych przez setki tysięcy rodzin. To większe szanse na wyjście z biedy dużej części tzw. "marginesu społecznego". To się opłaci również tym, którzy bezpośrednio tych pieniędzy nie dostaną. Czy nie lepiej, żeby ten pieniądz krążąc po rynku pracował na ogólny dobrobyt, niż kisił się na panamskich kontach i pracował na bogactwo jednej rodziny lub siedział jako księgowa kolumna w budżecie państwa?
fin.
Nie będę zaskoczony, jeśli po kilku latach trwania tego programu wszystkim się polepszy – rodzina wydająca kilkaset złotych więcej każdego miesiąca, to zwiększone dochody dla sklepów i wszelkich usługodawców, to kilkaset więcej złotych pomnożonych przez setki tysięcy rodzin. To większe szanse na wyjście z biedy dużej części tzw. "marginesu społecznego". To się opłaci również tym, którzy bezpośrednio tych pieniędzy nie dostaną. Czy nie lepiej, żeby ten pieniądz krążąc po rynku pracował na ogólny dobrobyt, niż kisił się na panamskich kontach i pracował na bogactwo jednej rodziny lub siedział jako księgowa kolumna w budżecie państwa?
fin.