Przejdź do głównej zawartości

Niesamowita przygoda w internecie

Takie rzeczy mogą się przydarzyć tylko w sieci. Rozpocznijmy jednak tak, jak powinno rozpoczynać się wszystkie opowieści.

Nie tak całkiem dawno temu, choć w wirtualiach takie okresy to eony, milenia, w których jedne memy powstają, rozprzestrzeniają się jak wirusy, inne odchodzą w niebyt, rozszarpane przez te poprzednie, więc nie tak dawno temu włączyłem komputer w pracy, w pracy komputer to moje narzędzie, bez którego jej nie mogę wykonywać i oczywiście zaraz po uruchomieniu pokazało się okno przeglądarki internetowej. To nie tak oczywiście, że w pracy nie pracuję, tylko oglądam rzeczy w internecie, oczywiście, że pracuję, ale z uwagi na moją bardzo dużą podzielność uwagi, mogę robić mnóstwo innych rzeczy oprócz wykonywania swoich obowiązków służbowych, na które składają się bardzo odpowiedzialne rzeczy, ale o których nie mogę zbyt wiele napisać, bo zobowiązałem się umową o poufności, że nie będę tego robił pod rygorem kary finansowej, zatem nie będę ryzykował takiej szczerości tu na kartach tego bloga, choć są to całkiem ciekawe rzeczy i jestem pewien że niejeden z was mógłby poczytać o nich z zaciekawieniem. Wróćmy jednak do przeglądarki, która pokazała się zaraz po uruchomieniu komputera. Może nie jest to najpopularniejsza przeglądarka, ta Opera, ale doskonale sprawdza się w tym do czego została stworzona, otwiera strony, można klikać w linki, oglądać filmy na wielu stronach jednocześnie i szczerze mówiąc w tej historii to nie jest w ogóle ważne, której przeglądarki używam do przeglądania internetu, ale jestem świadomy, że bardzo wiele osób przywiązuje do tego bardzo dużą wagę. Czytałem nawet kiedyś, że są ludzie, którzy twierdzą, że to kwestia ideologiczna! Ba! Czytałem teksty ludzi, wierzących, że to kwestia ideologiczna, kwestia paląca, kwestia o którą warto kruszyć kopie, sprawa wielkiej wagi, sprawa o którą należy walczyć. W ogóle jest bardzo dużo takich kwestii związanych z tym jak tracimy czas, bo muszę się przyznać, że według mnie praca też jest zazwyczaj stratą czasu, bo gdybym nie musiał pracować, to znaczy mieć obowiązków, których wykonywanie pozwala mi żyć w chwilach, kiedy akurat nie pracuję, to bym zdecydowanie nie pracował, tak więc te kwestie przyprawiają nieraz o zawrót głowy, nawet mnie przyprawiają, a jestem osobą, której trudno zawrócić w głowie, sceptycznej i ostrożnej w poddawaniu osądom. Zatem tracimy czas korzystając na przykład z internetu za pomocą komputerów i ludzie uważają za zasadne, aby przekonywać innych do tego, że akurat ich komputery są lepsze do tego konkretnego celu, niż komputery innych i robią to zupełnie bezinteresownie, to znaczy są mi znane przypadki, że ktoś chodził od fora do fora i przekonywał, że akurat ten samsung galaksy jest lepszy od tego tutaj twojego sony eriksona i brał za to pieniądze, oczywiście, że są, komiwojażerstwo to zawód stary i nielubiany od dawien dawna, ale są też ludzie robiący to zupełnie za darmo, naprawdę. Pojawiła się więc ta przeglądarka na ekranie i pierwsze co ujrzałem to Tajmlajn, po którym przewijały się treści po prostu o-bu-rza-ją-ce.

Ale o tym napiszę już kolejnym razem.

Popularne posty z tego bloga

Cuda

Pierwsza połowa lat dziewięćdziesiątych. Lato na wsi. Poniedziałek zapowiadał się przepiękny. Poranne słońce raziło przez zamknięte powieki a na domiar złego muchy, wielkie i tłuste łaskotały zupełnie nieproszone. Dalsze wylegiwanie się w łóżku nie było już możliwe. Przewróciłem się z pleców na bok, spuściłem nogi z krawędzi łóżka i poczułem, że coś jest nie tak jak powinno być. Chociaż było to tak dawno temu, że uczucie niepokoju dorzuciłem sobie do wspomnień, bo wspomnienie te nie należy do bardzo przyjemnych. Ale być może dzięki temu ciągle jest tak wyraźne? Czy pamiętam, co wtedy jadłem na śniadanie? Nieszczególnie. Zazwyczaj pierwszym śniadaniowym wyborem w tamtym czasie były płatki kukurydziane, corn flakes, zalane świeżym mlekiem. Na marginesie te wielkie, czarne, tłuste i włochate muchy zlatujące się z całej okolicy do obory niedaleko domu, w której stała anonimowa krowa były ceną za to świeże mleko. Drugim śniadaniowym wyborem mogły być kanapki z pomidorami i jajkiem prosto od...

Cudze chwalicie...

...swego nie znacie. Często zdarza mi się nie doceniać naszej rodzimej twórczości. A to nie dobrze, ponieważ taka postawa może mieć poważne konsekwencje. Gdybym olewał sikiem prostym polską muzykę, mogłoby mnie ominąć: Numer przezajebisty. Po pierwsze - transowy. Hipnotyzujący. Zaskakujący i świeży jak poranne bułeczki. Muzycy z Wkurws obiecują, że płyta już jesienią. I ten BAS. I przejście w końcówce, przywołujące na myśl jakieś popową papkę. Ale nic z tego, fałsze i z pozoru nietrafione dźwięki. I znów - brzmienie basu. Ta płyta może się okazać jedną z jaśniejszych gwiazdek w tym roku. Innym wydarzeniem, które przykuło mą uwagę, to powstanie w Gdańsku kapeli, która stara się uciec wszelkiej klasyfikacji i mówiąc szczerze, udaje się to. Mowa o zespole Trupa Trupa, promującej obecnie swoją nową płytę. Można znaleźć na niej świetne melodie, świetne aranżacje. No i bardzo ciekawą produkcję. I teraz ważne info: chłopaki grają koncerty. Jeden z nich odbędzie się w sopockiej Papr...

Koniec.

Zacznę może od cytatu, dość obszernego: Ktoś policzył, ile komunikatów atakuje nas każdego dnia. Tysiące. Wypełzają z każdej dziury, wskakują jeden drugiemu na plecy coraz szybciej, niweczą poprzednika zanim dopowiedział pierwsze zdanie, by po sekundzie same zostały zniweczone. (...) Do niedawna byliśmy w stanie interpretować obrazy w tym samym tempie, w jakim je nam opowiedziano. Rozumieć je i przeżywać. Dziś odwieczna równoległość nadawcy i odbiorcy zostaje zerwana, szybsze od karabinu maszynowego tempo obrazkowej narracji skutecznie eliminuje myśli i uczucia. Pozostaje wir. A przecież wśród komunikatów są ludzkie historie. Już sprowadzone do roli wirujących kształtów jak każdy inny gadżet. Czyjaś twarz staje się więc taką samą masą jak inny FCG (Fast Consumer Good), towar szybkiego użycia.   (...) Facebookowy świat zaledwie ślizga się po powierzchni rzeczy. Zamiast słuchać się nawzajem i podczas rozmowy patrzeć sobie w oczy, zasypujemy się wstukanymi w rozgrzaną klawiaturę...