Przejdź do głównej zawartości

Oburzenie

Oskarżenie padło zupełnie niespodziewanie, bo jak można spodziewać się takich podłych oskarżeń, zupełnie nieprawdopodobnych, tak nieprawdopodobnych, że wielu z nas gotowych jest poskrobać się w czoło i ze zdumieniem oświadczyć, że coś w tym jest, w tym paskudnym oskarżeniu. Zapłonąłem i nic w tym dziwnego, okazało się bowiem, że zostałem oskarżony o bycie internetowym botem, że siedzę za komputerową klawiaturą i klepię beznamiętnie kolejne zdania, nie czując nawet tego, że siedzę na niewygodnym taborecie, co jeśli mam być całkiem szczery, nie raz i nie dwa mnie dziwiło, że moje szlachetne cztery litery umiejscowione na takim niewygodnie wyglądającym taborecie nie odczuwały wielkiej niewygody i zadawałem sobie nawet pytania, dlaczego kości od siedzenia mnie nie bolą, dlaczego nie strzela w kręgosłupie?! Teraz zaczynam powoli rozumieć: botów nie boli tyłek, fizycznie nie boli, bo przecież mentalnie wiele razy mnie bolało...

W pierwszej chwili cały rozdygotany próbowałem zaprzeczać, jednak po czasie prawda zaczęła spływać, a wszystkie puzzle złożyły się w jaskrawy obraz. Jak można było nie zauważyć, że bliższa jest mi mechaniczna klawiatura niż prawdziwy człowiek z mięsa i kości? Jak długo można było ignorować brak bicia serca, usprawiedliwiając to sobie nad wyraz łagodnym usposobieniem i bezstresowym podejściem do polityki? Gwałtownie wstałem, wywołując zgrzyt w mechanicznym stawie. Teraz już wiem, że nie muszę z tym iść do ortopedy. Poszedłem do kuchni, otworzyłem lodówkę i aż mi kolana zmiękły: na drzwiach kilka butelek coli, na dolnych półkach butelki z olejem. Oczywiście cola do tego, aby wszystkie mechaniczne części nie pordzewiały, a olej żeby nic w środku się nie zatarło. W zamrażalniku kilka butelek wódki - no tak, muszę mieć przecież jakieś paliwo.

Jak mogłem tego wszystkiego wcześniej nie zauważyć, jak mogłem nie połączyć tych wszystkich faktów i nie zrozumieć? Kto ma w tym interes? Kto za tym wszystkim stoi? Pytania się mnożą, na odpowiedzi przyjdzie mi niestety jeszcze zaczekać.





Popularne posty z tego bloga

Cuda

Pierwsza połowa lat dziewięćdziesiątych. Lato na wsi. Poniedziałek zapowiadał się przepiękny. Poranne słońce raziło przez zamknięte powieki a na domiar złego muchy, wielkie i tłuste łaskotały zupełnie nieproszone. Dalsze wylegiwanie się w łóżku nie było już możliwe. Przewróciłem się z pleców na bok, spuściłem nogi z krawędzi łóżka i poczułem, że coś jest nie tak jak powinno być. Chociaż było to tak dawno temu, że uczucie niepokoju dorzuciłem sobie do wspomnień, bo wspomnienie te nie należy do bardzo przyjemnych. Ale być może dzięki temu ciągle jest tak wyraźne? Czy pamiętam, co wtedy jadłem na śniadanie? Nieszczególnie. Zazwyczaj pierwszym śniadaniowym wyborem w tamtym czasie były płatki kukurydziane, corn flakes, zalane świeżym mlekiem. Na marginesie te wielkie, czarne, tłuste i włochate muchy zlatujące się z całej okolicy do obory niedaleko domu, w której stała anonimowa krowa były ceną za to świeże mleko. Drugim śniadaniowym wyborem mogły być kanapki z pomidorami i jajkiem prosto od...

Cudze chwalicie...

...swego nie znacie. Często zdarza mi się nie doceniać naszej rodzimej twórczości. A to nie dobrze, ponieważ taka postawa może mieć poważne konsekwencje. Gdybym olewał sikiem prostym polską muzykę, mogłoby mnie ominąć: Numer przezajebisty. Po pierwsze - transowy. Hipnotyzujący. Zaskakujący i świeży jak poranne bułeczki. Muzycy z Wkurws obiecują, że płyta już jesienią. I ten BAS. I przejście w końcówce, przywołujące na myśl jakieś popową papkę. Ale nic z tego, fałsze i z pozoru nietrafione dźwięki. I znów - brzmienie basu. Ta płyta może się okazać jedną z jaśniejszych gwiazdek w tym roku. Innym wydarzeniem, które przykuło mą uwagę, to powstanie w Gdańsku kapeli, która stara się uciec wszelkiej klasyfikacji i mówiąc szczerze, udaje się to. Mowa o zespole Trupa Trupa, promującej obecnie swoją nową płytę. Można znaleźć na niej świetne melodie, świetne aranżacje. No i bardzo ciekawą produkcję. I teraz ważne info: chłopaki grają koncerty. Jeden z nich odbędzie się w sopockiej Papr...

Koniec.

Zacznę może od cytatu, dość obszernego: Ktoś policzył, ile komunikatów atakuje nas każdego dnia. Tysiące. Wypełzają z każdej dziury, wskakują jeden drugiemu na plecy coraz szybciej, niweczą poprzednika zanim dopowiedział pierwsze zdanie, by po sekundzie same zostały zniweczone. (...) Do niedawna byliśmy w stanie interpretować obrazy w tym samym tempie, w jakim je nam opowiedziano. Rozumieć je i przeżywać. Dziś odwieczna równoległość nadawcy i odbiorcy zostaje zerwana, szybsze od karabinu maszynowego tempo obrazkowej narracji skutecznie eliminuje myśli i uczucia. Pozostaje wir. A przecież wśród komunikatów są ludzkie historie. Już sprowadzone do roli wirujących kształtów jak każdy inny gadżet. Czyjaś twarz staje się więc taką samą masą jak inny FCG (Fast Consumer Good), towar szybkiego użycia.   (...) Facebookowy świat zaledwie ślizga się po powierzchni rzeczy. Zamiast słuchać się nawzajem i podczas rozmowy patrzeć sobie w oczy, zasypujemy się wstukanymi w rozgrzaną klawiaturę...