Chciałem sobie coś napisać, bo dawno nie
pisałem na mechanicznej klawiaturze. Przynajmniej jest "feeling" mechanicznej
klawiatury. W każdym razie słychać całkiem charakterystyczny stukot pukot mechanizmu
pod klawiszami. Czuję, że piszę. Nareszcie. Tylko to niekoniecznie musi być mechanizm
taki prawdziwy. Może ten mechanizm być udawany przez kawałek sprężynki, który
tylko naśladuje stukanie pukanie prawdziwego mechanizmu klawiatury
mechanicznej. Czy jest na tym świecie jeszcze coś prawdziwego?
W sterowni było nadzwyczaj spokojnie. Światło nieco przytłumione, a kilkanaście ekranów rzucało niebieską poświatę na całe pomieszczenie. Przy jednej ze ścian, przy tej gdzie znajdowały się wielkie szafy sterownicze, świeciło się kilkaset kontrolek, większość zielonym, a niektóre żółtym światłem, ostrzegając przed jakimś mało istotnym zagrożeniem. Tak mało istotnym, że może się tym zająć dzienna zmiana. Zresztą, bądźmy szczerzy: co w takim reaktorze może się popsuć. Polska myśl inżynieryjna jeszcze nigdy nas nie zawiodła i głęboko wierzę, że nigdy nas nie zawiedzie. Fakt jest taki, że wszystkie procesy przebiegały prawidłowo. Temperatura w zbiorniku paliwowym utrzymywała się na odpowiednim poziomie, nowe pręty paliwowe działały jak ta lala, nic nie zapowiadało by zapotrzebowanie na moc tej nocy miało odbiegać od normy. Ale jednak gdzieś w trzewiach poczułem ścisk, niepokój jakiś i podenerwowanie. Aż się zacząłem zastanawiać, czy dzisiejszy obiad nie zawierał czegoś nieświeże...