Przejdź do głównej zawartości
DENTYŚCI
Roland Topor


W swoim czasie każdy z nas doświadczył przykrości z racji znalezienia się w zasięgu dentysty o cuchnącym oddechu. Dentystom, jak przekonaliśmy się o tym wielokrotnie, śmierdzi z gęby. Dlaczego? Pewien były stomatolog, który wolał zachować anonimowość, puścił farbę: dentyści nigdy nie myją zębów. Tak naprawdę szczotkowanie niszczy je. A usuwanie kamienia? Szkodliwe. Leczenie próchnicy? Fatalne. Plombowanie, zakładanie mostków? Katastrofalne. Wystarczy przyglądać się czaszkom naszych przodków, a dokładniej - ich szczękom, żeby stwierdzić, jak wspaniałe posiadali uzębienie, zanim poddali się dyktaturze stomatologów. Wzorujcie się na tym, jak dentyści postępują, a nie na tym, co mówią. Zastawcie żeby w spokoju. Będzie wam śmierdzieć z ust? Najwyżej wezmą was za stomatologów. 

Popularne posty z tego bloga

Jak tak mógł, się zapytacie. No mógł i nic nie zrobicie.

 W sterowni było nadzwyczaj spokojnie. Światło nieco przytłumione, a kilkanaście ekranów rzucało niebieską poświatę na całe pomieszczenie. Przy jednej ze ścian, przy tej gdzie znajdowały się wielkie szafy sterownicze, świeciło się kilkaset kontrolek, większość zielonym, a niektóre żółtym światłem, ostrzegając przed jakimś mało istotnym zagrożeniem. Tak mało istotnym, że może się tym zająć dzienna zmiana. Zresztą, bądźmy szczerzy: co w takim reaktorze może się popsuć. Polska myśl inżynieryjna jeszcze nigdy nas nie zawiodła i głęboko wierzę, że nigdy nas nie zawiedzie.  Fakt jest taki, że wszystkie procesy przebiegały prawidłowo. Temperatura w zbiorniku paliwowym utrzymywała się na odpowiednim poziomie, nowe pręty paliwowe działały jak ta lala, nic nie zapowiadało by zapotrzebowanie na moc tej nocy miało odbiegać od normy. Ale jednak gdzieś w trzewiach poczułem ścisk, niepokój jakiś i podenerwowanie. Aż się zacząłem zastanawiać, czy dzisiejszy obiad nie zawierał czegoś nieświeże...

Cuda

Pierwsza połowa lat dziewięćdziesiątych. Lato na wsi. Poniedziałek zapowiadał się przepiękny. Poranne słońce raziło przez zamknięte powieki a na domiar złego muchy, wielkie i tłuste łaskotały zupełnie nieproszone. Dalsze wylegiwanie się w łóżku nie było już możliwe. Przewróciłem się z pleców na bok, spuściłem nogi z krawędzi łóżka i poczułem, że coś jest nie tak jak powinno być. Chociaż było to tak dawno temu, że uczucie niepokoju dorzuciłem sobie do wspomnień, bo wspomnienie te nie należy do bardzo przyjemnych. Ale być może dzięki temu ciągle jest tak wyraźne? Czy pamiętam, co wtedy jadłem na śniadanie? Nieszczególnie. Zazwyczaj pierwszym śniadaniowym wyborem w tamtym czasie były płatki kukurydziane, corn flakes, zalane świeżym mlekiem. Na marginesie te wielkie, czarne, tłuste i włochate muchy zlatujące się z całej okolicy do obory niedaleko domu, w której stała anonimowa krowa były ceną za to świeże mleko. Drugim śniadaniowym wyborem mogły być kanapki z pomidorami i jajkiem prosto od...

Radykalizm

Nie powinno być nic zaskakującego w tym, że społeczeństwo to w dużej mierze głąby. A jednak przykro mi teraz, bo oceniam w przykry sposób kondycje umysłową jakiejś części społeczeństwa, a nigdy nie czuję się na tyle kompetentny aby być pewnym, że to sprawiedliwa ocena. W każdym razie gdzieś mi miga światełko, że nie muszę mieć racji. Jednocześnie to światełko słabo może konkurować z blaskiem głupoty, wylewającej się z jadaczek tych wszystkich debili, którzy bardzo lubują się w podkreślaniu tego, że logika to ich mocna strona. Jak można gwałcić tak bardzo logikę? Chociaż z drugiej strony... Te same osoby w gwałcie widzą naturalne ujście nadmiarowej testosteronowej energii, której winna jest zazwyczaj samoprosząca się o to ofiara. No smutek. Już wczoraj, kiedy tylko media doniosły o wyroku norweskiego sądu, który przyznał rację Breivikowi skarżącemu więzienie o traktowanie niezgodne z prawami człowieka, z internetu wylało się szambo. Po prostu zaczynam się tym wszystkim brzydzić. A p...